Judaizm

Żydzi zamieszkiwali Kraków już od drugiej połowy XII wieku. Od końca XV wieku ich gmina została przeniesiona do sąsiadującego miasta – Kazimierza, który z końcem XIX wieku przyłączono do Krakowa jako jedną z dzielnic.

Żydowski ślub odbywa się pod chupą – baldachimem umieszczonym najczęściej na dziedzińcu synagogi. Państwo młodzi zazwyczaj ubrani są na biało, a kobieta zasłania twarz welonem. Narzeczonego wprowadzają swat (jeśli małżeństwo było kojarzone) i krewni, a narzeczoną orszak z muzyką. Kobieta siedmiokrotnie obchodzi chupę, zanim stanie obok narzeczonego. Następnie rabin odczytuje błogosławieństwo, młodzi kosztują wino, pan młody zakłada obrączkę na palec panny młodej, a później rozbija nogą kieliszek po winie. Podczas ceremonii ślubnej odczytuje się ketubę – dokument ślubny zawierający materialne i moralne zabezpieczenie żony przez męża. Po uroczystości następuje przyjęcie weselne, u chasydów kobiety i mężczyźni bawili się osobno.

Relacje przedwojenne:

Krakowskie śluby religijne miały na ogół ten sam charakter. Ślub był pod baldachimem i zwykle wynajmowano jakąś małą orkiestrę, która składała się z trzech czy czterech grajków. Grali trochę melodii chasydzkich, ale też melodie świeckie, tańce… (…). Na ślubie tego najmłodszego wujka ze strony matki były jeszcze osobne tańce, ale przypominam sobie, że też gdzieś tam, w kącie, tańczyły pary…
Anis D. Pordes, Irek Grin. Wywiad z Arie Braunerem, [w:] Ich miasto. Wspomnienia Izraelczyków, przedwojennych mieszkańców Krakowa. Warszawa 2004, s. 125.

Ja pamiętam ślub wujka. (…) Młodzi zostali zeswatani. (…) Ten ślub odbywał się w domu, chupa była w domu. Przyszedł rabin i dał błogosławieństwo pod chupą. Przyjęcie też było w domu. Każdy pokój miał około pięćdziesięciu metrów, olbrzymie mieszkanie. Usunięto meble tak, że można było ustawić stoły. W tym samym domu, w podworcu, była fabryka. Stamtąd się przyniosło ławki i stoły i zrobiło się ślub w domu z tańcami. Kobiety osobno i mężczyźni osobno. Piło się wódkę, piło się likier, wino, piwo.
Anis D. Pordes, Irek Grin. Wywiad z Jakubem Weingartenem, [w:] Ich miasto. Wspomnienia Izraelczyków, przedwojennych mieszkańców Krakowa. Warszawa 2004, s. 309.

Relacja z okresu okupacji niemieckiej:

Wieczorem, obok pryczy mojej Matki, urządziliśmy skromny ślub, bez rabina, bez zaproszonych gości, bez muzyki, bez majonezowej sałatki i bez reszty ślubnych zwyczajów. Ja powiedziałem: „At mekudeszet li…”, Mamusia pobłogosławiła nas… i przybyłem ze świeżą małżonką do jej baraku, aby święcić noc poślubną.
Józef Bau, Czas zbezczeszczenia. Wspomnienia z czasów drugiej wojny światowej, Tel – Aviv 1990, S.142 – 143

2 listopada [1939 r. – przyp. autorki] dowiedziałem się, że można pobierać ślub, natychmiast z moją narzeczoną polecieliśmy do prywatnego mieszkania rabina Rappaporta przy ulicy Dietlowskiej tam otrzymaliśmy ślub, który był też ślubem cywilnym. Wieczorem otrzymaliśmy ślub rabinacki też w prywatnym domu. Ślub rabinacki odbywa się pod baldachimem, ale Niemcy zarekwirowali drzewce, które podtrzymują baldachim, toteż czterech mężczyzn stanęło na krzesłach by trzymać baldachim.
Henryk Gringas

Ożenili Felka >>ortodoksyjnie<< - stał w kapeluszu i białej >>śmiertelnej koszuli<< narzuconej na ubranie. Baldachim trzymali czterej mężczyźni, a Genię oprowadzały wkoło siedem razy jej i moja mama.
H. Nelken, Pamiętnik z getta krakowskiego. Toronto 1987, s. 235.